+ZIMNAR cz. 4
02.02.2008 r.

ZIMNAR 2008 odc. 4.
Jak spędzić miło niedzielne przedpołudnie?


Nic prostszego dla Galerianki czy Galeriana.

Pora na tyle późna by wyleczyć niedospanie po sobotniej, ostatniej w tym roku weekendowej balandze karnawałowej, a jeszcze na tyle wcześnie aby załapać się na porannego mroźnego drinka tlenowego, który we współpracy z przepięknie świecącym galeryjnym słoneczkiem daje prawdziwego endorfinowego kopa i chęć do życia na resztę dnia.

Plany biegowe każdego z dzisiejszych galeryjnych uczestników ZIMNAR-a były nieco odmienne.

Jang z Szarą przybiegli, a Dżastin z Pierwszym przyjechali na 8.00 i zrobili łosiową pętelkę.

Ja przyjechałem na 9.00. Łosiowej pętelki nie zrobiłem, ale za to jedną ZIMNAR-ową, na rozruch, później z Mirkiem (vice prezesem WKB Meta Lubliniec, który gościnnie był w Warszawie i przyjechał skontrolować Harcerza) jeszcze jedną ZIMNAR-ową, podczas której dokonaliśmy pomiaru trasy nietypowym przyrządem geodezyjnym.

Tak więc o 10.00 na starcie IV Etapu ZIMNAR-a 2008 stanęła pięcioosobowa drużyna reprezentująca nasze galeryjne barwy.


www.maratonczyk.pl

Naszym jedynym galeryjnym słoneczkiem była dziś Dżastin.

Przepiękna, lekko-mroźna, słoneczna, bezwietrzna pogoda. Do tego dobre nastroje, sympatyczne, liczne towarzystwo.
Dla takich niedziel chce się żyć.
Byliście Miodzio.

Miodzio

P.S. Dziś żałuję, że nie wystartowałem w trzech pierwszych niedzielnych etapach, ale mam nadzieję, że to odrobię, choć to już nie będzie to samo.

powrót do strony głównej