+Półmaraton Kamion - Sochaczew
9.09.2007 r.

XXIV Półmaratonu Szlakiem Walk Nad Bzurą w Sochaczewie

Skład galeryjnego teamu do końca nie wiadomy, bo życie pisze samo scenariusz i zawsze są jakieś przetasowania w końcowym składzie. Ale w końcówce tygodnia udaje się nam wyłonić dziesięcioosobową, silną drużynę, która ma poważne zamiary stając na starcie sochaczewskiego półmaratonu.

Jedziemy w ostatecznym rozdaniu na trzy bolidy: Grupa Żoliborz (Dżastin - the first driver, Ania Emce, Gosia i Pierwszygal), Grupa Wola (B&B, JanG, Misiek), Grupa Ząbki (Miodzio z familiją),
Grupy jednoosobowe Tomir i Paravion dolatują naszymi nowymi Jastrzębiami (F-16).

Jesteśmy na stadionie w Sochaczewie kilkanaście minut po 10-tej. Rejestracja w biurze szybka i bezproblemowa, bo chętnych do biegu za dużo nie ma. Aura dziś nie sprzyja. Leje jak z cebra i to ponad godzinę, co jednak nie przeszkadza paralotniarzom na imponujące akrobacje nad naszymi głowami. Startowali i lądowali w mistrzowskim stylu. Prawdziwi hardcorowcy.

Ostatecznie 200-ka zawodników staje do biegu w słonecznej, bardzo przyjemnej, jak się okazało, atmosferze na płycie stadionu, aby ok. 12-tej wykonać honorową rundę wokół obiektu i po zrobieniu kilku fotek zapakować się do autobusów jadących na start do Kamionu.

...jakoś długo jedziemy na ten start ..., ...może to jakiś półultramaraton ... padają stwierdzenia w autobusie. Omawiamy w międzyczasie sprawy organizacyjne na najbliższe tygodnie, nadrabiamy zaległe rozmowy, większość z nas miała wakacyjne przerwy, jest radośnie i pogodnie.

Dowieźli nas w końcu. Rozgrzewka przed Kościołem w Kamionie. Wspólna krótka modlitwa, błogosławieństwo proboszcza i poszli. Najpierw wózkarze, potem reszta świata. Pogoda świruje. Z jednej skrajności w drugą. Słońce pali niemiłosiernie. Część w długim rękawie, część w krótkim, część w wersji ramionka gołe. Na trasie mokro, ale ruchu za dużego nie ma. Z okolicznych domów wychodzą ludzie i dopingują biegnących, niektórzy wspomagają wodą. Trasa Kamion, Witkowice, Mistrzewice, Żuków, Sochaczew ciekawa, ale dość trudna, kilka podbiegów z których największy dopiero w końcowym odcinku. Meta dopiero po zrobieniu rundy wokół stadionu w Sochaczewie. Powitanie imienne każdego zawodnika, pamiątkowy medal, butla wody i obowiązkowy zwrot staników startowych (szkoda, bo nawet mi się spodobały). Pierwszy Paravion, później Misiek, Miodzio, Tomir, Jang, Ania Emce, B&B, Dżastin, Gosia i nasz Ojciec Chrzestny - Pierwszgal, zamykający galeryjną stawkę.



Wyniki imponujące. Już wiemy, że Ania Emce jest trzecia w generalce, a póżniej wszystkie nasze Galerianki nie dały szans żadnej obcoklubowej kobiecie. Będzie dużo pucharów.

I rzeczywiście tak się stało:
Ania Emce trzecia w generalce, druga w kategorii wiekowej (dwa puchary), B&B czwarta w generalce, trzecia w kategorii wiekowej (puchar),
Dżastin piąta w generalce, druga w kategorii wiekowej (puchar i życiówka),
Gosia szósta w generalce, trzecia w kategorii wiekowej. (puchar)
Wspaniałe mamy Galerianki!

Galeria zdominowała drużynowo i pucharowo całą imprezę. Oby tak dalej.



Dziękuję Wam Wszystkim.

Miodzio

cyt. Galeria Forever