+Maratony: Łódź, Praga
14.05.2006 r.

Galernicy startowali także w niedzielnych Maratonach:

Misiek w Łodzi 3:47:02 (życióweczka),

Tomir w Pradze 3:25:55.

Misiek Relacjonuje z Łodzi:

3 mBank Maraton Łódź

4:30 wstaje i łamię pierwsze prawo Maratończyka - nie wysypiam się. Sprawdzam powtórnie bagaż i robię takie tam poranne pierdółki, wszystko w pośpiechu bo w końcu 5:45 wyjeżdżamy do Łodzi na Maraton, jejku nie mogę się doczekać.

7:45 Biuro zawodów, zapisuje się w ostatniej chwili, płace, odbieram chipa i zestaw startowy, idę się przebrać. Tu kolejna wtopa zakładam koszulkę oddychającą na lewą stronę, potem prze cały maraton zamiast wydzielać pot na zewnątrz pocę się pod siebie.

Rozgrzewka, seksowna fitness instruktorka wraz z dwiema koleżankami prowadzi gimnastykę, więc wyginam śmiało ciało razem z nimi. Potem jeszcze 15 min truchtu i start. Wszyscy wypuszczamy w powietrze balony z logiem sponsora, niektórzy z nimi zaczynają biec czym skutecznie utrudniają bieg innym.

Pierwsze kółko biegnę z kolegą, który po chorobie biegnie półmaraton treningowo. Trzymamy średnio 4:58/km. Zauważam, że łódzka pętla jest trudna, długie podbiegi, krótkie zbiegi. Myślę intensywnie ten podbieg na 4 kółku mnie może załatwić.



Zamykamy pierwsze kółko. Kolega przyspiesza mówiąc, że przyszedł czas na WB2, ja swoim tempem po 5:00/km napieram dalej. Zamykam 2 kółko dopingując gościa, który ledwo kończy połówkę w czasie 1:46.

Nadal OK. w stosunku do 3:30 tylko 2 min straty. Może się wstrzelę między 3:30 a 3:40 byłoby nieźle.

Zaczynam 3 kółeczko, pierwsze km nadal OK. z tendencją do skurczu łydek. Wniosek - brakuje mi długich wybiegań po asfalcie. Dubluje mnie czołówka, szybcy są! Ale napieram dalej trochę wolniej ok. 5:20/km i zamykam 3 kółeczko w sumie w niezłym czasie jakieś 2:43.

Czuje jednak problem nosem, w końcu zbliża się sławny 35 km i mam rację, zaczynam mocno słabnąć. Nie jest to jednak problem z brakiem wytrzymałości tylko ze skurczem prawej nogi który usztywnia mi ją od palców stóp do kolan. Mam ograniczoną w ten sposób możliwość ruchu, wkurzam się bo muszę maszerować aby tego się choć na chwilę pozbyć.

Najgorsze są km 39,40,41 a totalna zwała to 41 km - czas 7:06. Nagle noga puszcza, zbieram się do kupy, widzę koszulkę Maniac Poznań, przyglądam się, to Maniaczka. Stawiam sobie cel - dogonić i ukończyć razem, będzie ładne zdjęcie na stronkę. Doganiam, a tu Maniaczka zatrzymuje się na łyk wody, krzyczę dawaj Maniaczka, jeszcze 700 m do mety, po co pijesz! ona jednak nie słucha. Rozpędzony mijam punkt odżywczy i biegnę gazem do mety sapiąc głośno czym wzbudzam aplauz skromnej publiczności.

Meta 3:47:02 netto. 134 miejsce...

Masaż. Kąpiel. Obiad. Luz ...

Obok Maratonu:

Plusy:

Dobra organizacja bazy maratonu,
ładne gadżety (koszulka, medal, worek na ciuchy)

Minusy:

Chyba nierównomierne rozłożenie punktów odżywczych na pętli.

Nudna, brzydka, trasa. Dziury w asfalcie.

Bieg równolegle z ruchem ulicznym (niebezpieczne i to bardzo).

Zbyt dużo zakrętów 180 stopni, na jednym po deszczyku mało się nie połamałem.

Brak kibiców.

Nieprofesjonalna firma obsługująca pomiar czasu, wszyscy narzekają i ja też bo zamiast www.kbgaleria.pl i miasta Kozienice, które wpisałem do karty startowej mam w rubryce klub Łozienice, ach te skanery. Międzyczasy z chipów są zupełnie nieadekwatne do rzeczywistości.

Podsumowanie:

Znów nie udało się przebiec, tylko ukończyć ale Łódź zaliczona - nie zamierzam wracać tam szybko.

Misiek

Tomir relacjonuje z Pragi:

Witam wszystkich.

Wróciłem z Pragi z bardzo dobrymi wrażeniami, dotyczacymi zarówno samego maratonu jak i miasta. Choć była to moja juz trzecia wizyta w tym mieście to jednak uroki Pragi robią zawsze swoje.

Co się tyczy samego maratonu uważam go za imprezę super udaną. Liczba uczestników około 4000, z czego Czesi stanowili co najwyżej 50% reszta to obcokrajowcy, wśrod ktorych dominowali Włosi.

Trasa prowadziła głównymi ulicami miasta, tak więc i było co podziwiać, w tym oczywiście nie pominięto słynnego mostu Karola. Pogoda była bardzo dobra dobra do biegania (no może gdyby nie lekki wiaterek byłoby inaczej), dzieki temu jednak było mnustwo kibiców na trasie.

Wynik, który uzyskałem podany przez AnKa to wynik brutto, a netto wynosi 3:25:55 i taki tez mam wygrawerowany na medalu (oczywiście za 150kc.). Odnosząc się do mojego biegu muszę przyznac, że załozyłem sobie ukończenie go w czasie ok. 3:30. Zacząłem wolno pierwsza połówka 1,44, a druga nawet nieco szybsza, głównie chyba dlatego, że na 30tce dwóch Belgów chciało mnie polaka wyprzedzić (dodam, że na drugiej połówce nikomu się nie dałem). No i tak w końcu z jednym już Belgiem dotarłem na 41 i trochę kilometr, a tu jak się sami domyślacie finisz no i oczywiście duma narodowa, że nie dam się tam jakiemuś Belgowi. Odskoczyłem, pociągnołem i zwyciężyłem? Reasumując biegło mi się bardzo dobrze i do tego bez kryzysu. Impreza naprawdę godna polecenia i do tego niedroga.

Tomir