+Półmaraton Ełcki
26.08.2007 r.

Ełk - bieg i wspomnienia w cieniu tragedii

Półmaraton Ełcki okazał się biegiem, który wielu biegaczy zapamięta na długo. I to, niestety, nie tak jakby chcieli, jak wydawało się że zapamiętają. Cieniem na wydarzeniu i cieniem na wspomnieniach położyła się tragiczna śmierć jednego z uczestników - młodego żołnierza z Orzysza, który zmarł na trasie, w trakcie biegu. Przez wiele dni wyniki ełckiej połówki były nieistotne, ważniejsza był refleksja nad tym, co się stało, minuta ciszy, wspomnienie.

Ale przecież ten bieg był, odbył się. I po to, żeby pamiętać o ty, co się stało - trzeba też pamiętać o biegu. A ten, oprócz tragicznego, miał też i inne oblicza. I tak go pamiętajmy. Więc może kilka słów o tych innych obliczach.


www.maratonczyk.pl

Duże uznanie dla organizatorów, którzy przygotowali piękną, choć wymagającą trasę, z podbiegami, kocimi łbami i piaszczystymi ścieżkami, i świetnie ją oznakowali. Nigdy wcześniej nie biegłam natak dobrze oznakowanej trasie. Nienajgorzej rozstawione były punkty z napojami - to prawda, że między 4. a 12. km było trochę przerwy, ale na punkcie można było wziąć napój w butelce i zabrać go ze sobą. Co jakiś czas stali harcerze, gdzieniegdzie policjanci, najstarsi uczestnicy mieli nawet osobistą obstawę.

Z Warszawy do Ełku całkiem pokaźna gromada pojechała podstawionym przez organizatorów autobusem. Blisko 40 osób lekko się niepokoiło, czy aby zdążą na start, bo kierowca miał własne pomysły na to, jak jechać, niekoniecznie zbieżne z przebiegiem najkrótszej trasy. Ale udało się, kilka minut po 11 kilkadziesiąt osób wysypało się przed Centrum Edukacji Ekologicznej w Ełku. Jednak nawet tak tłumek nie zakłócił pracy Biura Zawodów, zator trwał jakieś dwie minuty, a potem już sprawnie, choć z pewną obawą wszyscy przygotowywali się do biegu z obawą spoglądając w niebo, z którego co chwilę coś tam ciekło z różnym natężeniem. Dopiero na 5 minut przed startem definitywnie się ypogodziło i tak już pozostało do końca dnia.


www.maratonczyk.pl

Galeria stawiła się w Ełku w niezbyt licznym, ale widocznym składzie: ParAvion, Rumi, and, Dżastin i B&B. Rumi i Par Avion tylko śmignęli - jak to oni. Także and i Dżastin ruszyły ostro od początku. Ja tym razem - pomna doświadczeń z Radzymina - zostałam nieco na starcie. Potem już rozmaicie tasowaliśmy się na trasie, ale wyniki - mimo trudnej trasy - były imponujące, posypały się życiówki: Rumi - 1:30:14, and - 1:49:40, Dżastin - 1:54:45.

Mój plan łamania dwóch godzin także się powiódł - złamałam 2 godziny, wynik 1:55:59 przerósł moje oczekiwania. Tym bardziej, że trasa była trudna. Że były momenty, w których pochodziłam, a nie podbiegałam. Że bywały momenty w których musiałam sobie powtarzać - dasz radę. I to bardzo sympatyczne uczucie, kiedy na agrafce od mijających mnie lepszych zawodników słyszałam słowa zachęty :) Kiedy od 14 km miałam towarzysza, dzięki któremu nie stanęłam, nie zatrzymałam się, biegłam równo do końca.


www.maratonczyk.pl

Szkoda, że ten bieg skończył się tragedią. Ale nie fair wobec uczestników i wobec organizatorów byłoby pamiętać I Półmaraton Ełcki tylko przez pryzmat tragedii. Gdyby do niej nie doszło, z czystym sumieniem mogłabym napisać, że z czterech półmaratonów, w których brałam udział - ten był najlepiej zorganizowany. I dlatego tak strasznie pokazał, że nie wszystko można przewidzieć.

B&B